Iv - Jak to jest z tym fryzjerstwem?

Ludzie/klienci często pytają mnie jak to jest być fryzjerką, jakie są wady i zalety i czy ot tak można zostać fryzjerem, ile trzeba się uczyć, czy szkolenia są ważne i o wiele innych rzeczy związanych z wykonywanym przeze mnie zawodem. Na te trudne pytania postaram się dzisiaj odpowiedzieć, dzieląc się moimi spostrzeżeniami na temat tej profesji.

2017-11-15 10:39:31
Czy zawsze chciałam być fryzjerką? Praktycznie tak... Lubiłam też rysować/szkicować – taka ciut artystyczna dusza, bo uważam fryzjerów/wizażystów/tatuatorów za artystów. Trzeba jednak mieć to coś, ten kawałek daru, szczyptę zdolności, wiele cierpliwości i masę wyobraźni, bo fryzjer to nie tylko ktoś, kto zajmie się Twoimi włosami, to też Twój przyjaciel, powiernik, taki ksiądz lub barman, który posłucha i może coś doradzi, spojrzy z innej strony. To Twój stylista, wizażysta i osoba, która zapewni Ci trochę luksusu w normalny, a czasem ciężki dzień.
Zapowiedzi tego, kim zostanę w przyszłości można było u mnie zobaczyć podobno już od najmłodszych lat, kiedy to lalki barbie (o które wtedy było strasznie ciężko i były bardzo drogie) otrzymywały ode mnie piękny, nowy makijaż za pomocą mazaków i nowe, topowe fryzury – często asymetryczne – osiągnięte nożyczkami do papieru lub do paznokci. Ha! Ale największym hitem było, kiedy w wieku ok. 3 lat obcięłam sobie włosy. I to nie byle kiedy, bo na 2 tygodnie przed ślubem brata. Oj tak, do dziś jest to ulubiona opowieść mojej mamy na imprezach rodzinnych. Rodzice zapuszczali mi piękne, złote fale na głowie i były już dość długie kiedy postanowiłam je „ulepszyć” i skróciłam do okolic uszu. Na ślubie brata wyglądałam jak paź w różowych ogrodniczkach.
Generalnie o tym kim będę jak dorosnę zadecydowałam ok. 6 klasy podstawówki i tak oto w gimnazjum, kiedy Pani psycholog pytała nas o plany na przyszłość, miałam jasne i sprecyzowane plany, również dotyczące szkoły, do której pójdę. I tak to się zaczęło. 3 lata Szkoły Zawodowej oraz praktyk zawodowych w Salonie fryzjerskim – wspaniały czas, zwłaszcza kiedy koleżanki maltretowały mnie na wszystkich egzaminach. Generalnie bardzo dobrze wspominam spędzony tam czas. Bardzo ceniłam sobie moje szefowe i do dziś uśmiecham się na ich myśl. Tak wiem, że teraz praktykantki skarżą się na pracodawców, że nic nie robią tylko sprzątają i nie mają się jak uczyć. Jasne, ja też sprzątałam, ba! fugi szorowałam nawet, ale cierpliwość popłaciła. W tej chwili z 8 uczennic, które odbywały ze mną praktyki, jako jedyna pracuję w tym zawodzie. Bo łapałam pod swoje ręce każdą osobę w rodzinie i z uporem maniaka patrzyłam szefowej na ręce kiedy koleżanki ziewały. Nie osiągnęłabym tego gdyby nie rygor i wytrwałość mojej szefowej. Po szkole zawodowej jest też możliwość zrobienia technika, ale do tego jeszcze kiedyś dorosnę.
Czas na często padające pytanie: czy długo trzeba się uczyć na fryzjera? No niby wystarczy 3 lata szkoły, ale prawda jest taka, że uczymy się całe życie. Nie raz klientka mi mówi „a może pójdę na kurs i się u Pani przyjmę?” Hmmm... no i tu pojawia się egoizm ludzki, bo wiecie z jednej strony nie po to tacy jak ja i inni kończyli szkoły, technika i inne cuda na kiju, nie po to zgłębialiśmy wiedzę bodajże z 4 przedmiotów dotyczących tego zawodu, aby iść na kurs i w 6 miesięcy opanować to, czego my uczyliśmy się w 3 lata i więcej. Ale to jest ta nasza egoistyczna strona. Prawda jest taka, że ten zawód to przede wszystkim wyobraźnia/kreatywność. Często jest tak, że ktoś po zwykłym kursie jest o niebo lepszy niż połowa szkolnej klasy. Jasne są fenomeny i to nie tylko w tym zawodzie, z tym się trzeba urodzić, mieć ten dryg, to coś. Jeśli kochasz to co robisz po wielu latach praktyki to jesteś spełnionym człowiekiem! Ja jestem.
Nie czarujmy się, to nie jest prosta praca. To jest jednak harówka i teraz przejdę do tych gorszych aspektów mojego zawodu, czyli zdrowia. Nie da się uniknąć bólu kręgosłupa i jego rehabilitacji, siadają nam nogi od ciągłego stania, pojawiają się żylaki, ręce opadają z bólu. Powiem Wam szczerze, że nie mam w domu firanek, bo nie jestem ich w stanie powiesić po 14 latach pracy. Ręce po kilku sekundach w górze mdleją. W naszej pracy wiszą one w zawieszeniu, machamy nimi, są ciągle w ruchu. Ale nie tylko aspekty zdrowotne są tu ważne. Zawód fryzjera jest ciężki również ze względu na kontakt z ludźmi. Jasne, jestem gadułą, lubię ludzi, jestem na nich otwarta itd., ale... każda cierpliwość kiedyś się kończy. Ludzie są różni. Sami wiecie, też Was irytują w sklepie czy na przystankach, a my, fryzjerzy, też jesteśmy tylko ludźmi. Mało tego, musimy dogadzać innym, a wiadomo każdy może wstać lewą nogą, bądź po prostu mieć zły dzień. Mimo wszystko uczono mnie, że problemy zostawia się w domu i nie nosi do pracy. Sami wiecie, że nie zawsze się da, ale bardzo się staramy. Wizyta u nas ma być przyjemnością, na którą i my liczymy idąc np. na masaż. Idąc dalej… fryzjer jest również narażony na kontakt z krwią bądź „insektami” we włosach. Owszem, nawet w XXI wieku wszy się zdarzają. Oczywiście, ja bezsprzecznie odmawiam usług w takim przypadku, ale nigdy nie wiesz na co klient może chorować lub jak się zachować siedząc na fotelu. Opary, „zapachy” i substancje drażniące też są naszym zagrożeniem, bądź co bądź, pracujemy z chemią. Nie bez powodu jest rozporządzenie dotyczące warunków w jakich pracujemy i w jakich ilościach. Nie raz okazuje się, że mamy jakieś uczulenia i musimy rezygnować z upragnionego zawodu. Pracujemy często w święta, niedziele i inne dni, które moglibyśmy spędzić z rodziną. Praca ta jest czasochłonna i wymaga precyzji, umiejętności zachowania się w wielu sytuacjach i ciągłego szkolenia w tym kierunku, bo drogą „pantoflową” idzie za nami opinia, a od niej zależy czy utrzymamy się na ryku pracy.
W tym zawodzie można dobrze zarobić, zwłaszcza prowadząc swoją działalność, ale nie jest to proste. Wymaga wielu wyrzeczeń i poświęceń. Z tym, że jeśli jesteś fryzjerem z powołania, nic nie jest Ci straszne. „Nie od razu Rzym zbudowano” i na zadowalające efekty trzeba poczekać. Wiem o tym, bo dopiero co otworzyłam swój salon. Była to nie łatwa droga i rok przemyśleń, aż postawiłam wszystko na jedną kartę, bo jak nie teraz to kiedy? W dzisiejszych czasach jest to łatwiejsze ze względu na szerokie możliwości reklamy się i pokazywania swoich umiejętności w internecie. 20 lat temu ledwo kto miał dobry internet i strony www swojego salonu. Dziś idąc z duchem czasu zdobycie nowych klientów i dojście do sukcesu jest skrócone dzięki mediom. To bardzo duża zaleta zważając jaką popularnością cieszą się salony fryzjerskie i kosmetyczne, bo włosy rosną od zawsze i rosnąć będą.
Dodatkowym atutem jest ogromna możliwość rozwoju. Mamy szkolenia, pokazy, targi fryzjerskie, akademie fryzjerstwa i wiele innych sposobów na zdobywanie nowej wiedzy. Jest to fenomenalny rodzaj przekazywania sobie wiedzy między ludźmi z branży, poznawania nowych firm kosmetycznych, podpatrzenia u kogoś czegoś dla siebie. Dlatego chętnie jeździmy na takie fryzjerskie eventy. Nie tylko my lubimy się szkolić i uczyć, ale też nasi klienci, bo widzą, że ich fryzjer idzie z modą, nowymi trendami, od których roi się w internecie, a co przekłada się później na naszą pracę w salonie. Pokrewnymi zawodami są też fotografia, wizaż, co daje nam ogromne możliwości rozwoju i poznawania nowych osób, tworzenia sesji zdjęciowych, pisania artykułów do Kuriera Fryzjerskiego, można zostać szkoleniowcem i dzielić się swoją wiedzą z innymi przy tym zarabiając i co najważniejsze, robiąc to, co się kocha. Więc warto inwestować w siebie, poświęcić weekendy na wyjazdy, bo nabytej wiedzy nikt nam nie zabierze. Przekłada się ona również na ilość klientów, a co za tym idzie, na nasze zarobki i zadowolenie ze swojego jestestwa;)
Nie jest to lekka praca, chyba nie ma nawet takiego „lekkiego” zawodu, w którym nie trzeba się borykać z problemami. Najważniejsze jest to, by chociaż lubić swoją pracę, bo to już połowa sukcesu. Mogłabym się rozpisywać na kilkadziesiąt stron o tym zawodzie i wszystkim co z nim związane, kiedyś na pewno do tego wrócę. Pamiętajcie, że to od nas zależy czy będziemy w życiu spełnieni. Jeśli zatem masz potencjał, dryg, czeszesz całą rodzinę na imprezy, bawisz się kolorami – nie czekaj zrób coś z tym. Nie zmarnuj swojej szansy! Każdy z nas może być fryzjerem i to dobrym. Uwierz mi to bardzo ekscytujący zawód, ponieważ każde włosy są inne i potrzebują, czego innego. Możesz się tu wykazać kreatywnością! Nie czekaj, działaj! Powodzenia.
Pozdrawiam ~ Iv :)
O mnie:
Od kilkunastu lat w zawodzie fryzjera. Hobbystycznie również zajmuję się makijażami. Na swoim koncie mam kilkuletnią pracę przy sesjach zdjęciowych z modelkami, fotografami, stylistami. Prowadzę swój salon fryzjersko-kosmetyczny, w moim mieście. Prywatnie matka dwóch chłopców – niestety żadnej córki do czesania ;) Uwielbiam pracę z ludźmi, podróże i wyzwania. Kocham swoją pracę i wszystko co z nią związane, bo fryzjerstwo to nie tylko praca, to pasja, która daje miliony możliwości.
 

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: