Duchowe oświecenie

– Mojej mamie odwaliło Oski. Skończyła 60 lat. W dzień urodzin wstała rano i oznajmiła nam, swoim dzieciom, że od teraz przestaje nam gotować i sprzątać, a zaczyna się zajmować naprawdę ważnymi sprawami jak ratowanie świata...

2018-01-04 08:53:56

– Ej, to super.

– No nie wiem. Słuchaj dalej. Zaczęła chodzić na jakieś warsztaty spirytystyczne, palić świeczki w domu i rozmawiać z duchami. Wchodzę do jej pokoju a tam wszędzie płoną ognie. Myślę, że odkąd matka przeżyła “duchowe oświecenie”, Ikea zdecydowanie zwiększyła zyski ze sprzedaży świeczek. Wszystkie weekendy spędzała poza domem.

– Słuchaj, popatrz na to w ten sposób. Przynajmniej miała zajęcie. Ludzi poznawała.

– No i zaczęła się ubierać w indyjskich sklepach w zwiewne sukienki. Tolerowaliśmy wszystko w miarę spokojnie do świąt. Wiesz codziennie każdy leciał do pracy, jadł na mieście, czas upływał. Matka konsekwentnie nie gotowała. Zamówiła raz w tygodniu panią do sprzątania.

– A sobie? Też nie gotowała?

– Nie wiem. Chyba nie. Przynajmniej ja nie widziałam. Znalazła na osiedlu jakiś wegański bar i zaczęła się tam żywić. Oj odwaliło jej, ale byliśmy pewni, że na święta tradycja wygra. Że odpuści i na Wigilię zrobi barszcz, uszka i karpia. Te Wigilie w naszym domu to zawsze była tradycja i suto zastawiony stół. Trochę mnie zaniepokoiło, jak na żarty o słynnym maminym serniku, usłyszałam, że cała nasza rodzina ma dusze wielu krów na sumieniu, ale Wigilia to Wigilia.

– No i?

– No i przyszedł ten dzień. Wchodzę do domu po pracy, bo musiałam jeszcze raport w robocie wysłać, stół przystrojony, choinka sztuczna, ale przynajmniej jest i świece. No, ale nic z kuchni nie pachnie. Siadamy przy stole. Mama kładzie jeden chleb. Nas pięcioro. I słyszymy: w dzisiejszą Wigilię jednoczymy się z duchami przodków. Przeżyjmy z nimi ten 1942, kiedy to przez ostrzał miasta, mieli tylko jeden bochen chleba. Doświadczmy tego, żeby uszanować ich pamięć.

– Chyba żartujesz? Zaraz przyniosła żarcie?

– No właśnie nie. Powiem Ci, że ponieważ tylko McDonald był czynny, to były moje najpyszniejsze hamburgery w życiu.  

 

OSKAR BACHOŃ

 

ZNAJDŹ NAS: