Alicja w krainie Kapelusznika

Wymyślam siebie na nowo. Każdego dnia. Wymyślam też swoją przestrzeń. Mieszkanie. Salon. I ten ostatni miał być z Alicją. Tak to sobie wymyśliłem. Ale nie konkretną Alicją, tylko tą najsłynniejszą w historii świata – Alicją z Krainy Czarów. Bo mi nie chodzi o włosy.

2018-03-12 11:30:48

Mnie chodzi o to, żeby kreować świat, siebie i innych. Stwarzać światy. Nie, nie mam manii wielkości. Nie czuję się bogiem. Nie czuję się nawet specjalnie innym człowiekiem. Czuję całym sobą, że stwarzamy się jako ludzie, gdy pozwalamy sobie na kreatywność i ciągłe wychodzenie ze schematów.

Więc ja porzuciłem stary salon, by stworzyć nowy: jest jak nora w Krainie Czarów. Ludzie idą szarymi ulicami w szarym krakowskim smogu. I ci, którzy znają kod, mają dostęp do zaklęcia, trafiają, gdy przyjdzie ich czas. Alicja potrzebowała ciasteczka, by zmniejszyć się na tyle, aby zmieścić się w króliczej norze. U mnie ciasteczkiem jest cierpliwość, gdy przyjdzie właściwy termin. Bo terminy są długie.

Jestem kapelusznikiem, który swoją nieprzewidywalnością i otwartością stwarza nowe przestrzenie. Klientki, przeglądając się w lustrze, często wychodzą z iluzorycznej gry “jak wyglądać lepiej” na korzyść innego pytania: “jak wyglądać prawdziwiej?”, “jak najlepiej wyrazić siebie”, “jak nie zdradzać siebie”. Tego szukamy.

Dlatego stworzyłem baśniowy świat. Są nowe tapety. Nowy wystrój. Inny. odważny. Bo tylko to się w życiu liczy: odwaga w szukaniu siebie, nawet jeśli to trudny szlak do przebycia. Alicja musiała się zmniejszać. Ja chcę, by ludzie przy mnie rośli w siłę, by coraz mniej myśleli o innych, więcej o sobie, by czuli się dla siebie ważni i dopiero wtedy tę ważność będą potrafili dać drugiemu człowiekowi. Mój salon to takie właśnie miejsce – norka na bycie ważnym dla siebie. Na zmienianie nie tylko koloru włosów, ale koloru własnych myśli.

Gdy go wymyślałem, pozwalałem wyobraźni szaleć bez żadnych ograniczeń. Na poziomie tworzenia nic nas nie może ograniczać. Dopiero jak spotkałem w swojej głowie Alicję, jak poczułem, że chcę teraz z nią iść dalej, to zacząłem myśleć o praktycznym aspekcie. Ale to dopiero potem. Najważniejsze, by na początku czuć się Bogiem w swoim świecie.

 

OSKAR BACHOŃ

ZNAJDŹ NAS: