JESTEM OSKAR I TO WYSTARCZY

Gdybym miał w pewnym momencie życia znaleźć dla siebie pseudonim, to zdecydowanie by to było “obity ryj”. Ileż było tych potknięć, porażek, upadków. Czasem miałem wrażenie, że jestem jednym wielkim upadkiem. Że zawsze tak będzie i nic się nie zmieni. Bo to ja jestem beznadziejny. Bo to ze mną coś nie tak. Bo to ja jestem do dupy.

2018-03-19 16:22:55

Jakże często wydawało mi się, że zawodzę innych, bo nie jestem w stanie sprostać ich oczekiwaniom. Bo ciągle kojarzę im się z rozczarowaniem. Bo czasem naprawdę nie dawałem rady z tym, czego ode mnie chcieli.

I zdarzył się pewien sobotni poranek. Obudziłem się w łóżku z myślą, że tak nie jest. Że jestem wystarczająco ok. Takie zdanie mi przyszło do głowy i niesie mnie do dzisiaj: “Jestem Oskar i to wystarczy”. Jak to pierwszy raz powiedziałem głośno, to miałem wrażenie, że świat się zawali. Że zaraz wybuchnie wojna albo stanie się coś innego, co weźmie mi wszystko, co do tej pory osiągnąłem. Poczułem mega słabość. Nie byłem w stanie wstać z łóżka. Zwlokłem się koło południa i zjadłem to, co było w lodówce. “Nie dam rady” – pomyślałem. “OK, nie dasz rady, to jest ok” zaświtało mi w głowie. Położyłem się do łóżka i tak do wieczora. A potem do rana.

A rano przyszło mega wkurzenie. Jaki byłem wściekły. Dotarło do mnie, jak wiele ludzi mnie nadużywa, przekracza moje granice, nie szanuje mojej prywatności. Jak wiele razy dostawałem po dupie, bo zwyczajnie to była konsekwencja mojego zachowania. Nie da się żyć bez empatii do siebie i stawiania granic – nie da!

Zacząłem przyglądać się różnym sytuacjom. I zmieniać schemat postepowania. Skoro stary nie sprawdził się, to próbowałem nowych. I wtedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Jedni ludzie odsuwali się ode mnie, ale za to inni, którzy do tej pory zostawali z boku, zaczęli szukać kontaktu. Sprawy, które wydawały się beznadziejnie nierozwiązywalne, nagle same zaczęły się układać. Ale też, co było trudne do przyjęcia na początku, na miejsce starych problemów pojawiły się nowe. I te nowe były jakby z innego kalibru.

I wtedy poczułem w sobie wdzięczność do samego siebie za odwagę, za zmianę myślenia na takie, które w każdej sytuacji widzi okazję do przejrzenia się w lustrze rzeczywistości. I wzięcia lekcji na przyszłość. Bo dzisiaj każdego dnia wstaję i myślę: “JESTEM OSKAR. I TO WYSTARCZY”.

 

ZNAJDŹ NAS: