Gdy klientka nie chce płacić

Temat kasy wraca jak bumerang. Ciągle jest tak, że albo ktoś się tłumaczy, że do bankomatu nie zdążył, że doniesie, a potem miesiąc nie donosi. Że nie będzie płacić, bo jest niezadowolona. A często i sami fryzjerzy mają z tym kłopoty: wystarczy, że ktoś podważy ich kompetencje, by zgadzali się na mniejsze kwoty. W czym jest problem?

2018-01-04 08:57:27

Myślę, że cały kłopot w tym, że ciągle nam, Polakom, się wydaje, że zarabianie pieniędzy, szczególnie dużych pieniędzy jest jakoś moralnie złe; że powinniśmy cicho jak myszki pod miotłą wykonywać swoją pracę i nie odzywać się głośno, gdy nam nie płacą na czas albo chcą zapłacić mniej.

Jakiś czas temu przyszła do mnie nowa klientka, której zrobiłem farbę i strzyżenie. Gdy podałem kwotę, pani się obruszyła i powiedziała: “to nieetyczne, żeby za jakieś włosy brać tyle pieniędzy. Pan się potem pewnie wozi po ciepłych krajach, a ja na wakacjach nie byłam od trzech lat”. Zatkało mnie. Najpierw odruchowo chciałem pani wytłumaczyć, skąd taka kwota i ile w tym ceny na rewelacyjnej jakości kosmetyki, których użyłem, a potem poczułem w sobie sprzeciw. Zaraz, zaraz. Po czym powiedziałem: “proszę pani, dzwoniąc do mnie i umawiając się na wizytę, podjęła pani decyzję o tym, by tu przyjść. Cennik wisi na ścianie i moment, w którym zaczynam myć pani włosy, jest równocześnie zgodą na moje ceny. Przykro mi, że nie była pani na wakacjach. Ja byłem. Bo pracuję i cenię swoją pracę. Cenię też finansowo i jest mi z tym ok. Nie jestem kardiologiem, który odmawia pani ratunku życia. Jestem fryzjerem i kwota, która tu wisi jest moją wyceną mojej pracy. A pani może się na to zgodzić, albo i nie”. Tyle. Ani słowa tłumaczenia. Rozpiska, co za ile, wisi na ścianie.

Ale mam przeczucie, że jest tu jeszcze druga strona medalu. Polacy, a szczególnie Polki mają kłopot z wydawaniem na siebie. Gdyby za to kupić coś konkretnego, żelazko albo toster, to czuliby się ok. Ale już wydać pieniądze i poświęcić czas, by dać sobie relaks i dobrze wyglądać, dla wielu jest barierą nie do przeskoczenia. Stąd to płacenie gotówką, żeby na karcie nie było widać, ukrywanie kwot przez mężami czy udawanie, że to ombre to od słońca włosy pojaśniały, gdy na działce plewiła marchewkę.

Każdy człowiek ma prawo dostawać godną stawkę za swoją pracę. Każdy człowiek odpowiada też przed sobą, jak sobie to zorganizować. Ja się ciągle uczę, szkolę, inspiruję. Stawiam swoje warunki, ale też mogę sobie na to pozwolić dopóki są osoby, gotowe mi za to płacić. I nie ma w tym nic złego.

Nie ma też nic złego w tym, by na siebie wydawać pieniądze, by się o siebie troszczyć, by chcieć dobrze wyglądać. Zostawmy te przestarzałe banały o wyższości treści nad formą. Forma jest równie ważna, a bycie w formie kosztuje. I tyle w temacie.

 

OSKAR BACHOŃ

 

ZNAJDŹ NAS: